Webdesign Erfurt
Start arrow Kultura i zwyczaje arrow Malgaskie podania ludowe o smierci Samstag, 19. Mai 2012
Nowości
Popularne
paź 10 2007
Malgaskie podania ludowe o smierci Drukuj _CMN_EMAIL_ALT
Wpisał: Zdzisław Grad   
10.10.2007.

PODANIA LUDOWE DOTYCZĄCE ŚMIERCI (Madagaskar) 

1.      Definicja śmierci 

Śmierć w tradycyjnej religii malgaskiej oznacza przejście z rangi człowieka jako istoty ludzkiej (ny olona) do wyższej rangi, jaką jest proces stania się Przodkiem (ny Razana). Wyróżnia się trzy najważniejsze ceremonie związane ze śmiercią: pogrzeb, ekshumacja i ofiary. Formy, w jakich dokonują się te ceremonie różnią się u poszczególnych ludów zamieszkujących Madagaskar[27]. Na podstawie wielu mitów malgaskich można wywnioskować, że śmierć jest bądź to konsekwencją jakiegoś rodzaju nieposłuszeństwa w stosunku do pewnego, ściśle określonego porządku, który człowiek otrzymał od Boga, bądź śmiałym wyborem człowieka wbrew boskim zakazom, który niewątpliwie sprowadzi fatalne skutki. Śmierć dla Malgaszów to nie jakiś „koniec sam w sobie”.

To raczej pewne przejście do innego życia, początek nowego życia[28]. Według E. Mangalaza, badacza ludu Betsimisaraka, śmierć jest tą siłą „rozrzedzającą”, zatrzymującą czas, która ostatecznie wyklucza człowieka z życia. Z tego względu nastawienie do niej jest najczęściej negatywne gdyż wiąże się z naruszeniem porządku. „Ostatecznie śmierć dokonuje gwałtu w stosunku do życia, dlatego też jest postrzegana jako wydarzenie tragiczne, które pozbawia nas na zawsze naszej cielesnej-widzialnej egzystencji umieszczonej w łonie wspólnoty żyjących (mpiara–belona).

Strąca ona człowieka, bez ‘przeprowadzki’, w nieznany świat, jednocześnie tak bliski i daleki, do wspólnoty umarłych (fianakavian’ny maty)”[29]. W tradycji malgaskiej śmierć jest tą rzeczywistością, która zaskakuje (la mort surprise)[30], a poprzez dokonywane rytuały[31] staje się śmiercią „owocną”. Rodzi bowiem nową perspektywę, przynosi błogosławieństwo i  w pewnym sensie nowe życie (la mort reprise). Jak pisze L.-V. Thomas, dzięki przeprowadzanym rytuałom, śmierć nie jest nieodwracalnym końcem życia, lecz jego partykularnym momentem, będącym źródłem jego odrodzenia. Rytuały odwracają szokującą rzeczywistość śmierci.

Prowadzą do tego, negatywnego aspektu, zrodziła ona dobro, pokój i błogosławieństwo, zarówno dla zmarłego, jak i dla rodziny przeżywającej stratę kogoś bliskiego. W tym sensie łatwo można zrozumieć, że ostatecznie śmierć jest tym, co nadaje życiu sens[32].            

„Narodziny jako indywidualne i nieodwracalne wydarzenie jest także urazowe, podobnie jak śmierć. Psychoanaliza mówi: narodziny to pewien rodzaj śmierci (…). W porządku symbolicznym, życie, jak inne rzeczy, jest „przestępstwem”, jeżeli następuje jednostronnie jeżeli nie jest wznowione i zniszczone, dane i skazane w rzeczywistości śmierci. To inicjacja oczyszcza owe przestępstwo, łagodząc w jednym akcie społecznej przemiany wydarzenie narodzenia i śmierci”[33] 

U ludu Betsimisaraka, śmierć nie jest wydarzeniem wyizolowanym z codziennego życia. Jest ona doskonale zintegrowana w wymianie, jaką człowiek prowadzi ze światem. Tak jak ziemia żąda potu człowieka zanim ofiaruje mu swoje owoce, podobnie po pochłonięciu ludzkich zwłok musi ona ofiarować społeczności żywych korzystnego przodka, od którego można spodziewać się wiele dobra[34].            

Analizując podejście Betsimisaraka do zjawiska śmierci, można mówić o dwóch rodzajach śmierci. O ile pierwsza, jako „śmierć ciała”, jest akceptowana, to druga, jest zupełnie nie do zaakceptowania. Mamy bowiem do czynienia z „brakiem potomstwa”[35] źródłem cierpień psychicznych, najgorszym nieszczęściem, które wprowadza w życie egzystencjalną pustkę[36].Poniżej zostaną przedstawione tradycyjne wyobrażenia o śmierci i związane z nią wyrażenia używane w codziennym żargonie społeczności wiejskiej.

Te krótkie często sformułowania tworzą to, co można określić tradycyjną definicją śmierci dla Betsimisaraka. Śmierć to ostatnie spotkanie, „to pewna droga, która dotyka ludzi mających życie na ziemi”[37]. Człowiek żyje pośród innych i moment śmierci jest pożegnaniem z życiem, jest rozłąką z najbliższymi. „W malgaskiej tradycji powiada się: Bóg zabrał, więc człowiek umarł. Innym razem twierdzi się, że to czarownik, poprzez specjalnie przygotowane lekarstwo, czary, spowodował śmierć danego człowieka.

Bywa i tak, że mówi się, iż to sami przodkowie wykradli żyjącego[38], a przyczyną tego mogła być niewypełniona obietnica złożenia ofiary lub niedopełniony ślub”[39]. Śmierć to pożegnanie z życiem na tej ziemi i powrót do przodków (Velana amin’ny ity tany ity sy mody ho Razana). Śmierć to specyficzny czas wzywający do solidarności, dlatego też uroczystości pogrzebowe spełniają funkcję szczególnego zjednoczenia, zrzeszania się i odnowy całego klanu. Podejście do śmierci dobrze obrazują powiedzenia z nią związane,  używane przez Malgaszów w życiu codziennym. Oto niektóre z nich:„Śmierć nie jest jakąś zbrodnią, ale uniwersalną daniną.Młodość jest kamieniem, który góruje nad potokiem, starość jest drzewem u stóp przepaści.Łzy nie zatrzymują życia.Śmierć jest podobna do gwałtownego wiatru, który przychodzi
ze wschodu.  

Jest ona nieodparta.Siła ramienia nie zatrzymuje życia; młodość nie jest lekarstwem przeciw śmierci: wszystko musi umierać.Śmierć jest jak armia, która przechodzi rzekę; niemożliwe, by ją zatrzymać.Ona jest jak od dawna powzięte postanowienie, które nagle dochodzi do skutku.Ci, który odeszli, mają tylko pewien zapas czasu, ponieważ droga jest wspólna”[40]. Inne malgaskie przysłowie wyraża prawdę o tym, że żałobne przygotowania wzbudzają ożywcze siły, ponieważ „jak skóra byka, mocząc się, jednocześnie wysycha” (volon’aomby: miara-dehy sy miara-mainy aby),  tak bliscy zmarłemu (ny tompim-paty) muszą wykazać umiejętności mobilizujące wobec doświadczenia śmierci[41]. 

Jak widać, przysłowia te mają charakter edukacyjny i wskazują na kilka charakterystycznych prawd. Mianowicie, że śmierć jest zjawiskiem nieuniknionym[42]; nic jej nie zatrzyma i nie ma sensu przed nią się bronić; że warto korzystać z życia i przygotować się możliwie jak najlepiej na ten moment; umarłych i żyjących nie dzieli żadna przepaść, ich spotkanie jest kwestią czasu; dobra śmierć podtrzymuje życie i tworzy z nim jedną rzeczywistość dotyczącą człowieka. 

2. Pochodzenie śmierci            

Istnieje wiele opowiadań ludu Betsimisaraka, które obrazują pochodzenie śmierci i doskonale oddają stosunek do niej żyjących.  Oto kilka z nich:„Kiedyś na świecie nie było jeszcze ludzi, a byli tylko ludzie pochodzący z lasu (vazimba[43]). I tak nadszedł czas, że przyszło życie, a wraz z nim także śmierć. Pochodziła ona od Stworzyciela, który uczynił świat i człowieka. Z początku człowiek nie wiedział o istnieniu śmierci ani o tym, że ona może przybyć. Jak już przyszła i człowiek zobaczył ją, to po prostu umarł. Nikt już nie pamięta jak to się stało, że zawitała ona na świat. Dzisiaj pewne jest, że musi ona istnieć, bo od wielu lat wciąż przychodzi”[44]. Jedną z najbardziej znanych opowieści ludu Betsimisaraka o pochodzeniu śmierci jest historia dotycząca bananowca.

Obrazuje ona także relacje w życiu społecznym: „Pierwotna para boska, Zanaharindahy i Zanaharimbavy, w jednym dniu stworzyła Niebo i Ziemię. Na Ziemi pojawiły się istoty żywe, zwierzęta i rośliny. Na Niebie – Księżyc i piękne gwiazdy. Słońce jeszcze wtedy nie istniało. Pewnego dnia Niebo i Ziemia pokłóciły się o to, kto z nich jest starszy. – Ja jestem starsza – powiedziała Ziemia – bo jestem matką wszystkich istot żyjących i to one czerpią ze mnie życie.  – Mówię ci jednak, młodsza siostro – odezwało się Niebo – że ci, których żywisz są pode mną.  Ja także jestem ponad ciebie. – Nie – wykrzyknęła Ziemia – nie jesteś starsze ode mnie, bo zostaliśmy stworzeni w jednym dniu! – Dobrze!

Jeśli rzeczywiście jestem poczęty w tym samym momencie co ty, walczmy razem, by przekonać się, kto wygra! Ziemia zgodziła się na wyzwanie. Rozpoczęła się walka. Posypały się gwiazdy, kamienie, skały, grad i deszcz. Gdy zobaczyła to para boska, zainterweniowała i odseparowała Niebo od Ziemi. By je ukarać, zdecydowano: – Nie będziecie odtąd mogli się ruszać i damy wam władców panujących nad wami.  Bogowie stworzyli więc Słońce, by było królem Nieba oraz mężczyznę i kobietę, by panowali nad Ziemią. Para boska rzekła do nowych władców:– A wy natomiast będziecie poddani Śmierci. Możecie jednak wybrać sobie jej rodzaj, który uznacie za najbardziej dogodny: śmierć na wzór księżyca lub ta, której doświadcza bananowiec. 

Słońce wybrało śmierć księżyca. Bogowie odrzekli więc, że słońce nie będzie się starzeć i umrze w swej sile i młodości na końcu każdego dnia. Nie będzie posiadało potomstwa lecz zmartwychwstanie kolejnego dnia, by umrzeć w następnym i tak w nieskończoność. Para ludzka natomiast wybrała śmierć bananowca. Bogowie zwrócili się więc do mężczyzny wyjaśniając:– Twoja żona i ty umrzecie całkowicie na końcu długiego życia. Będziecie jednak mieli dzieci, które wyrosną wokół was, jak nowe łodygi bananowca i będą waszymi następcami[45]. Betsimisaraka podkreślają, że śmierć pochodzi od Boga. Pomimo, że może ona być związana z przyczyną ludzką, to w pierwszym momencie, refleksja zawsze odnosi się do woli boskiej.  

Opowiada o tym legenda z Manambolo (region Tamatave): „Niegdyś, mówi jedna z legend, gęsi mieszkały w niebie. Pewnego dnia, Zanahary (Bóg-Stwórca) posłał je na ziemię, by żyły wśród ludzi. Otóż, zdarzyło się, że umarł człowiek. Pozostający przy życiu poprosili jedną gęś o zdobycie amuletu życia (ny ody aina), by przywrócić umarłemu życie. Gęś przyjęła prośbę i udała się w podróż do Zanahary, który rezydował w niebie.  Przybywszy do Zanahary, wyznała: Ty mnie  posłałeś, by zamieszkiwać z człowiekiem na ziemi. On przyjął mnie według Twojej woli. Jednak dzisiaj ludzie są w potrzebie, gdyż jeden z nich zmarł. Ci, co pozostali przy życiu, chcieliby, abyś dał im amulet przywracający życie. Spełniłaś moją wolę – powiedział Zanahary zrobię więc jak pragniesz.

Po czym wręczył gęsi amulet życia. Droga powrotna na ziemię była długa. Gęś nie pokonała jeszcze w połowy odległości, a ludzie zgromadzeni przy trupie śpiewali już i tańczyli.  Zanahary, słysząc ich, wpadł w wielki gniew: Ten ptak mnie oszukał! Gęś okłamała mnie, mówiąc, że ludzie pogrążeni są w smutku; przeciwnie, oni są bardzo zadowoleni i radośni, a dowodem na to jest to, że tańczą, śpiewają i śmieją się. Postanawiam więc zabrać im kogoś, powodując śmierć, kiedy tylko zapragnę. W dodatku nie chcę już, by posiadali amulet życia. Tak więc, aby nie dopuścić, by gęś dostarczyła ludziom amulet, Zanahary spowodował, że wpadła ona wraz z nim do wody. Na próżno gęś starała się odnaleźć cudowne lekarstwo.

Zawołała więc ludzi, aby jej pomogli. Kilku sporządziło wędki, inni w tym celu zrobili sieci i zarzucili je głęboko. Niestety nie wyłowili nic oprócz samych ryb. Spróbowali je jeść i okazało się, że są smaczne i pożywne. Od tego czasu, poczęli uprawiać rybołówstwo i zaprzestali szukania amuletu życia. Z tego powodu, gdy ktoś umiera, polewa się go wodą na pamiątkę upadku do wody amuletu życia”[46]. Opowiadanie z miejscowości Soavina (region Maroantsetra) tłumaczy, dlaczego ciało zmarłego należy do ziemi, podczas gdy podmuch życia uchodzi do nieba: „Pewnego dnia, Ratovoana, Czarny Bóg, ściął drzewa przed swoim mieszkaniem i wyrzeźbił z niego figurki człowieka i zwierząt. Nie wiedział jednak jak je ożywić. Biały Bóg wysłał swojego syna, by zapytał się co robi Ratovoana.

Czarny Bóg opowiedział, jak chciał przerwać nudę swego istnienia i uczynił z drzewa człowieka oraz postacie zwierząt. Nie mógł jednak znaleźć sposobu, aby tchnąć w nie życie. Z pomocą przyszedł Biały Bóg, który zstąpił ze swego nieba i pocierając białą ziemią drewniane postacie, tchnął w nie życie. Zastrzegł sobie tylko, że po śmierci ich dusze będą musiały powrócić do niego. – Zgoda – przyznał Ratovoana – po śmierci ty weźmiesz swoją część, a ja zatrzymam to, co należy do mnie. Z tego powodu ciało zmarłego pozostaje w ziemi, należącej do Czarnego Boga, podczas gdy podmuch życia (dusza) udaje się do nieba, gdzie panuje Biały Bóg”[47]. 

 3.      Zwiastuny śmierci 

Nie można uniknąć myślenia o śmierci, zwłaszcza w obliczu poważnej choroby lub w sytuacji, gdy ma się kontakt z już zmarłą osobą. Kultura malgaska wyprzedza jednak samo wydarzenie śmierci i próbuje odczytać jej przyjście w codzienności. Dla Betsimisaraka tymi znakami są: zjawiska natury dokonujące się w specyficznych, rzadko spotykanych warunkach (tzw. zbiegi okoliczności) oraz ostrzeżenia odczytane w snach i praktyki magiczne. Te próby odczytywania przyjścia śmierci zrodziły cały system czynności – nakazów i zakazów – aby ustrzec lub spróbować zminimalizować zagrożenie (risque de mort) nagłej, tzw. „złej” śmierci[48].  J. J. Pawlik w pracy badawczej dotyczącej rytuałów pogrzebowych u  ludu Basari (północne Togo) pisze: „Każda anomalia zachodząca w porządku natury zapowiada anomalię w porządku życia”[49]. Jeśli chodzi o   zwiastuny śmierci u ludu Betsimisaraka, to odczytywane są one w  większości poprzez zjawiska natury, które jawią się w niecodziennych okolicznościach. Zwiastun[50] w znaczeniu potocznym to zapowiedź wydarzenia, oznaka, prognostyk, omen.

To także osoba przynosząca wiadomości o czymś, co ma nastąpić. Te rozmaite zwiastuny według wierzeń Betsimisaraka zapowiadają i jednocześnie przybliżają rzeczywistość związaną ze śmiercią, sygnalizują jej nieuchronne przybycie. Za pierwotny zwiastun śmierci można uznać sam fakt narodzenia. Analogia pomiędzy tym pierwszym wydarzeniem a obrzędami wtórnego pogrzebu, o których będzie szerzej mowa w trzecim rozdziale, pomaga zrozumieć, że narodziny w całej swej pełni przepowiadają śmierć, która podobnie zapewnia późniejsze odrodzenie[51]. Zwiastunami śmierci u ludu Betsimisaraka są najczęściej, jak wspomniano powyżej, znaki pochodzące ze świata natury. Będą one tematem tego paragrafu. Przykładem najczęstszych zwiastunów są spotkania z różnymi gatunkami zwierząt, występującymi na terenach wschodniego wybrzeża Madagaskaru:           

 „Jest taki ptak, który przylatuje w czasie dnia do wioski od strony zachodniej. Jego śpiew jest rozpoznawany jako zapowiedź, że ktoś umrze. Innym znakiem zbliżającej się śmierci jest napotkanie w południe węża w pozycji stosunku seksualnego. Wiadomo wtedy, że dziś lub jutro śmierć zawita do wioski lub w jej okolice. Istnieje pewien gatunek węża, który gdy jest napotykany na drodze i nie chce jej opuścić, staje się także oznaką zbliżającej się śmierci. Podobnie symboliczne znaczenie ma wąż o brunatnej skórze. Jeśli zobaczy się go w czasie południa, to jest to zły znak, gdyż zwykle wychodzi on wieczorem lub w nocy”[52].Jak już wspomniano powyżej, zwiastunem śmierci może być ptak przylatujący z lasu i przysiadający na zadaszeniu domostwa.  Bywa, że czasem jest niewidoczny i mamy wtedy do czynienia z vorondolo, czyli ptakiem od lolo, który oznacza pewną formę ducha czy duszy ludzkiej. Wierzy się, że ptak ten pochodzi od czarownika (ny mpamosavy), który dokarmia go nocą. „Innym ptakiem jest vorondreo.

Wydaje specyficzny głos, ale nigdy nie czyni tego bez powodu. Najczęściej obwieszcza śmierć kogoś, kto udał się w dalszą podróż lub kto żyje z dala od rodzinnego klanu. Przylatuje on od strony wschodniej, lecąc w stronę zachodnią. Ptak ten wpisał się w kulturę i znane są pieśni związane z zapowiedzią, którą przynosi”[53]. Ptak ten często nazywany jest od sposobu, w jaki wydaje swój głos (Aïe-aïe). Poniższe opowiadanie wskazuje, że jest to sokół. W wielu wioskach jego śpiew zwiastuje nadchodzącą śmierć. Oto ta legenda:„Był sobie pewien młodzieniec, który nazywał się Chapeau-Pointu (Zaostrzony Kapelusz). Kiedy już dorósł, udał się na Północ, by szukać miłości swego życia. Długo podróżował i dotarł na skraj Północy.

Tam w końcu znalazł ukochaną, o jakiej zawsze marzył. Nazywała się Voix Précieuse (Szlachetny Głos). Spodobali się bardzo sobie i poprosili o ślub. Po ślubie powrócili w strony pana młodego, na Południe. Aby się utrzymać, uprawiali ryż. Każdy podziwiał ich piękne ryżowiska – owoc wspólnej pracy. Każdy, kto popatrzył na ich pola, wzdychał, wołając: ‘Co za piękny ryż!’ i marzył o takim ryżowisku. Teściowa jednak nie lubiła swojej synowej i snuła mordercze plany. Podzieliła się nimi ze swoim mężem, przekonując go, że połowa tego pięknego ryżu należy do żony ich syna i dobrze byłoby jakoś się jej pozbyć. I tak podczas zbiorów rafii zaprosili pomocników.

Za pomoc w zbrodni obiecali dużo rumu. Szlachetny Głos miała jednak sen, że podczas zbioru rafii, ktoś będzie chciał ją otruć. Kiedy rodzice Zaostrzonego Kapelusza poczęli częstować wszystkich, ona odmówiła spożycia, wyśpiewując, że nie pije rumu według zakazu swoich rodziców. Rodzice nalegali jednak, by przyjęła ich podarunek. Ona ponownie odmówiła. Mąż broniąc jej wypił za nią zatruty rum. Gdy małżonkowie wrócili do domu, Zaostrzony Kapelusz oznajmił, że źle się czuje. Położył się spać, a rano okazało się, że nie żyje. W wielkim smutku pochowano go w rodzinnym grobowcu. Teściowie Szlachetnego Głosu nie poprzestali na tym i nadal dążyli do tego, by zabić synową, kiedy ta pójdzie na ryżowisko. I tak zrobili, zaczaili się i uderzyli ją mocno kijem. Szlachetny Głos upadła powalona mocnym ciosem. Rodzice pozostawili tak leżące ciało i powrócili do domu, nie zdając sobie sprawy, że ich synowa jeszcze nie wyzionęła ducha. Nagle przyleciał gołąb i przysiadł obok niej.

Szlachetny Głos poprosiła, aby zrobił jej przysługę, udając się w jej rodzinne strony i obwieścił jej rodzinie, jakie to nieszczęście ją spotkało. Gołąb zapytał, w jaki sposób ma ogłosić to nieszczęście. Powiedziała mu, by powiedział: ‘Szlachetny Głos, która wyruszyła za swoim mężem w dalekie strony, dotarła z nim dokładnie aż do śmierci’. Gołąb odmówił, oznajmiając, że zawsze kiedy zwykł przysiadać na jej ryżowisku, by nieco posilić się, zostawał przeganiany. Obruszony uleciał w górę i zniknął na horyzoncie. Szlachetny Głos o tę samą przysługę poprosiła przelatującą papugę. Ta jednak powiedziała, że nie będzie potrafiła wydobyć z siebie takiej smutnej wiadomości i odleciała. Umierająca dziewczyna dostrzegła po chwili sokoła i poczęła go nawoływać. I tak jego poprosiła o przekazanie wiadomości do jej rodzinnych stron. Powiedziała mu treść wiadomości i poprosiła o powtórkę.

Sokół powtórzył: ‘Szlachetny Głos, która wyruszyła za swoim mężem w dalekie strony, dotarła z nim dokładnie aż do śmierci’. Szlachetny Głos ucieszyła się, że sokół zrozumiał i oddała ostatni dech życia, a sokół odleciał w kierunku Północy. Sokół docierał do wiosek położonych na dalekiej Północy i pytał tam o ojca i matkę Szlachetnego Głosu. Powtarzał wiadomość, lecz nikt takiej osoby nie znał. Latał tak długo, aż w końcu ktoś powracający z ceremonii zwyczajowych nakierował go do wioski, skąd mogła pochodzić Szlachetny Głos. I tak doleciał i począł dopytywać się o rodziców Szlachetnego Głosu. W końcu ich znalazł i obwieścił tragiczną wiadomość.

Natychmiast wszyscy w wiosce poczęli płakać i lamentować. Babcia Szlachetnego Głosu wykrzyknęła: ‘Aïe, aïe, aïe! Moja wnuczka nie żyje!  Moja droga Szlachetny Głos!’. W końcu zorientowali się, że potrzeba godnie przyjąć tego, kto podjął tak wielki trud, by przynieść im tę smutną wiadomość. Zapytali ptaka, czego oczekuje jako wynagrodzenia za takie poświęcenie. Sokół poprosił o pełny kapelusz ślimaków i tyle słodzonego ryżu, ile pomieści moździerz do mielenia kawy. Wszyscy ruszyli, by szukać ślimaków i przygotować ryż. Gdy już wszystko było gotowe, jeszcze babcia doniosła ślimaki od siebie. Ryż także był już przygotowany, ale ona bardzo chciała ofiarować jeszcze od siebie.  

Sokół zajadał ślimaki jeden po drugim i spożywał ryż. Wtem dotarła babcia, przynosząc swój ryż, jeszcze bardzo gorący. Podała sokołowi, a ten spróbował i tego ryżu, nie wiedząc, że jest tak gorący. Gdy przełknął pierwszy kęs, począł się dusić i krzyczeć: ‘Aïe, aïe, aïe! To pali!’ Po chwili z jego dziobu poczęła ciec krew. On kontynuował swój lament: ‘To tak mi robicie! Chcecie mnie spalić, mnie który przybył specjalnie dla was?!’ Oburzony i osłabiony pofrunął w górę, by wykrzykiwać przestrogę dla swoich dzieci: ‘Moje dzieci, jeśli w przyszłości ktokolwiek ogłosi wam śmierć kogoś z wioski… Krzyczcie i płaczcie… Jeśli nie, bądźcie płodem poronionym i niechcianym… Krzyczcie i płaczcie na pamięć waszego przodka, którego tak potraktowano, gdy przyniósł wiadomość o śmierci Szlachetnego Głosu  po to, by można było dopełnić obrzędów pogrzebowych’”[54]. W przypadku nagłej śmierci, gdy zobaczy się ciało zmarłego, Betsimisaraka zawsze wyczuwają obecność złych duchów.

Nie poleca się nikomu podróżować w nocy, gdyż można natknąć się na złego ducha pod postacią skrzydlatego ptaka o nazwie jini-vorona. Można się przed nim obronić za pomocą jakiekolwiek światła, najlepiej czerwonego i migającego, np. od pochodni z bambusa, z papierosa czy z nocnej lampki. Ochroną może tu być także pierścień lub miedziany naszyjnik. Jeśli się nie posiada tych rzeczy, umiera się nagle. Jedynymi oznakami są tu krew płynąca z nosa, ust i uszu[55]. Zdarza się, że zwiastunem śmierci jest czarny motyl (lolo mainty), który wleci do domu lub przysiądzie na progu wejścia[56]. W roli takiego zwiastuna występuje także ukazująca się na niebie tęcza. Nie posiada wszystkich swoich kolorów. Ma tylko jeden – biały Jest widoczna z okolicznych wzgórz i zaświadcza o śmierci jednego z wodzów wioski[57].Jeszcze inni Betsimisaraka powiadają: „Gdy widzimy sokina (kreta), wtedy wiadomo, że ktoś umrze. Jeśli kret jest dorosły, umrze osoba dorosła.

Jeśli jest mały, to umrze z pewnością małe dziecko. Innym sygnałem jest pewien rodzaj węża zauważony podczas dnia. Normalnie prowadzi on tryb nocnego życia, a w dzień śpi. Gdy zobaczy się go w dzień, to jest to oznaką nadchodzącej śmierci. Niektóre gatunki węży uznawane są za przechadzającą się śmierć. Ludzie często widząc je, starają się je zabić, by w ten sposób ustrzec się od możliwie zbliżającej się śmierci”[58].Betsimisaraka z Północy (region Maroantsetra) powiadają, że jak umiera człowiek, to jego lolo[59] nie umiera, lecz kontynuuje swoje życie w lesie lub w innym odosobnionym miejscu, niedaleko wioski. Śmierć danej osoby jest często obwieszczana przez duży płomień ognia np. na wzgórzu, który nazywają feu du lolo (płomień lolo). Duchy lolo są groźne dla młodych matek.

Te powinny unikać wychodzenia z domostw po zmroku, gdyż kontakt z takim duchem może spowodować śmierć ich dzieci.  Nie mając dostatecznej wiadomości o zjawiskach ziemskich, Betsimisaraka charakteryzuje silny lęk i skłonność do pesymistycznego przewidywania. Wystarczy dostrzec słońce zachodzące za czarną chmurę i w wiosce wybucha panika. Starsi po cichu mamroczą prośby do Zanahary (Stworzyciela): Ataovy ho tsara Zanahary. (Uczyń, o Zanahary, aby wszystko było dobrze). Dzieci w tym czasie chronią się do domostw, domagając się, by rodzice zabawiali ich i odciągnęli uwagę od możliwego zagrożenia. Ojciec próbuje zachować spokój, opowiadając o przeżytych już podobnych zagrożeniach[60]. Podobną panikę wywołuje zaćmienie księżyca. W tym czasie wszystkie kobiety w ciąży muszą poddać się rytualnemu obmyciu w pobliskiej fontannie lub źródle.

Pozostając zanurzona w wodzie po brzuch, oglądają się w lustrze wodnym i nucą pieśni, wyrażając prośbę, by zjawisko zaćmienia nie spowodowało uszkodzenie ich płodu:O Zanahary! Ho tsara ni tanani, ho tsara ni ongoni, ho tsara ni masoni, ho tsara ni vavani, ho tsara ni moloni, ho tsara tadinini… (O Boże Stwórco! Niech dziecka nogi będą normalne, niech ręce będą normalne, niech będzie wszystko w porządku z jego oczami, twarzą, ustami, uszami…).  Tak wymieniane są wszystkie członki i zewnętrzne elementy ciała przyszłego dziecka. Na zakończenie, aby czegoś nie zapomnieć, wypowiada się formułę: Na lilah’izi dia hoatra an’labani mi, na viavi izi dia hoatra an’lendrini mi.(Jeśli dziecko będzie chłopcem, niech będzie podobny do swego ojca, a jeśli dziewczynka do swej matki).

Następnie kobieta musi przeglądać się w lustrze wody. Wierzy się, że jeśli nie wymieni się jakiejś części ciała, to właśnie jej będzie dziecku brakować po urodzeniu[61].Śmierć może być obwieszczana przez przodków podczas snu oraz przez ludzi (np. kapłana-wróżbitę).      

                                           

                                           ks. K. Kolodynski, SVD -Madagaskar  



[27] R. Ratsimiseta, La culture malgaches (Les croyances), http://roland.ratsimiseta.free.fr/ madasite/culture/html/Site-croyances.htm z dnia 08.01.2006.
[28] Początek nowej egzystencji symbolizują rzeźby umieszczane na grobach licznych ludów Madagaskaru, jak ta spotykana u ludu Mahafaly w formie ptaka o nazwie mijoa, który według wierzeń przybywa, by przetransportować zmarłego do nowego świata. C. Harpet, Le lémurien: Du sacré         et de la malédiction (Madagascar), L’Harmattan, Paris 2000, s. 22-26.
[29] E. R. Mangalaza, Antropologie de la mort: les rites funéraires à Madagascar, http://www.unine.ch/ethno/biblio/2003madarel.html z dnia 20.06.2006.
[30] Pawlik, Expérience social de la mort. Étude des rites funéraires des Bassar du Nord-Togo, Editions Universitaires Fribourg Suisse, Fribourg 1990, s. 142-145.
[31] „Rytuał – rodzaj obrzędu dotyczącego dziedzin życia uznawanych w danej społeczności za bardzo ważne (często wierzeń religijnych) i dlatego realizowanego w formalnie bardzo ściśle określony sposób. Dlatego w znaczeniu nieantropologicznym rytuał może być rozumiany także jako zbiór dokładnych przepisów takiego wymaganego postępowania (jako zbiór ustaleń lub przepisów dotyczących sposobów niemimetycznego postępowania w określonych sytuacjach publicznych i uroczystych, często z przypisaniem niektórym osobom ściśle określonych ról). Można też mówić o alternatywnych rytuałach służących w różny sposób osiągnięciu tego samego, ważnego celu (np. różne obrządki tej samej religii). Obrzęd lub ceremonia służą wartościom odczuwanym lub przynajmniej uznawanym za pewien sposób ich ekspresyjnej realizacji, rytuał natomiast może być też wprowadzony dopiero z zamiarem upowszechnienia uznania wartości, którym służy. Przy szerokim rozumieniu rytuału nawiązującym do pojęcia obrzędu, pojawia się także zagadnienie, czy i o ile służy on ustanawianiu stosunków i ról społecznych (obrzęd). Ponieważ z pewnością rytuał może czasem tworzyć oraz zmieniać stosunki i role społeczne, przeto warto tu wymienić termin rytualizacja, który oznacza wyraźnie zmianę i stosunków, i ról społecznych tak, by nie tylko wzmocnić ich doniosłość magiczną, ale i dodać im mocy świeckiej, w celu podnoszenia dobrobytu grupy”. Z. Staszczak, Rytuał, w: Z. Staszczak (red.), Słownik etnologiczny. Terminy ogólne, PWN, Warszawa – Poznań 1987,      s. 321-322.
[32] L.-V. Thomas, La mort africaine, Idéologie funéraire en Afrique Noire, Payot, Paris 1982, s. 72.
[33] J. Baudrillard, L’échange symbolique et la mort, Galiimard, Paris 1976, s. 204. Zob. także       J. S. Mbiti, Afrykańskie religie i filozofia, PAX, Warszawa 1980, s. 112-121.
[34] E. R. Mangalaza, Vie et mort chez les Betsimisaraka de Madagascar, L’Harmattan, Paris 1998, s. 276-277. Zob. także L.-V. Thomas, R. Luneau, Les sages dépossédés, Les sages dépossédés. Univers magiques d’Afrique du Nord, Éditions Robert Laffont, Paris 1977, s. 36-37.
[35] Jest to jeden z rodzajów tzw. śmierci symbolicznej. Zob. L.-V. Thomas, R. Luneau, La terre africaine. Traditions et changements, L’Harmattan, Paris 1992, s. 252.
[36] Harpet, Le lémurien, s. 26-30.
[37] Wg relacji P. F. A. pochodzącego z Sahavato.
[38] Zob. R. Konieczny, Afrykańska koncepcja życia pozagrobowego, „Misjonarz” 1994, nr 11-12, s. 7-9.
[39] Wg relacji P. F. A. pochodzącej z Sahavato.  
[40] P. Collin, Aspects de l’âme malgache, Edition de l’Orante, Paris brw., s. 40.
[41] Zob. Mangalaza, Vie et mort, s. 175.
[42] Jak mówi jedno z przysłów ludu Mandeneka (Senegal): „Wszystko co stoi, kiedyś upadnie.” Zob. Thomas, La mort africaine, s. 72.
[43] Zob. M. K. Mason-Lavik, La croyance en Dieu, „Bulletin de l’Académie Malgache (Tananarive) 23: 1950, s. 84-85.
[44] Wg relacji wodza wioski Amboijiro (dystrykt Vohilava).
[45] Ch. Renel, Des Contes malgaches, „Bulletin de l’Académie Malgache”, (Tananarive) 5: 1934, s. 85-86.
[46] Renel, Des Contes malgaches, s. 235-236.
[47] Tamże, s. 205.
[48] Por. Pawlik, Expérience social de la mort, s. 45.
[49] Tamże, s. 46.
[51] Thomas, Luneau, Les sages dépossédés, s. 31-32.
[52] Wg relacji wodza wioski Amboijiro.
[53] Wg relacji P. F. A. pochodzącego z Sahavato.
[54] M. Schrive, Angano Malagasy – Contes de Madagascar, Foi et justice, brw, s. 70-78. 
[55] S. Rahatoka, Pensée religieuse et rituels Betsimisaraka, Edition de la librairie de Madagascar, Antananarivo 1984, s. 50.
[56] W Bhagarad Gîtâ (11, 29) można przeczytać: „Tak jak motyle spieszą się, by zginąć w rozpalonym płomieniu, tak ludzie biegną na swoją zgubę”. J. Chevalier, A. Gheerbrant, Dictionnaire des symboles, Edition Seghers et Edition Jupiter, Paris 1974, T. 3, s. 355.
[57] Wg relacji P. F. A. pochodzącej z Sahavato.
[58] Wg relacji wodza P. B. A. z wioski Vohilava.
[59] Lolo to dusza, duch osoby zmarłej. W drugim rozdziale pojęcie to zostanie omówiona szerzej.
[60] Rahatoka, Pensée religieuse, s. 53.
[61] Tamże, s. 54.
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Kanał RSS
Wybierz Język
  • Polish
  • English
  • French
Dzisiaj jest..
19 Maja 2012
Sobota
Imieniny obchodzą:
Augustyn, Celestyn,
Iwo, Mikołaj,
Pękosław, Piotr,
Potencjana
Do końca roku zostało 227 dni.
Rozmaitości
Księga Gości
Galeria zdjęć
Ciekawe strony
Mapa strony
Aktualnie jest godzina
Kontakt
Napisz do nas
Wyszukiwarka
Pioneer
© 2012 Regia Madagaskar, SVD - Werbiści na Madagaskarze
Projekt, realizacja i wykonanie, Krzysztof Laskowski